Ibuprom | Dla Niepokonanych

X

Dancing Queen - tylko taniec

Rok temu (11 lat) zaczęłam tańczyć w zespole. Po 2 miesiącach przeniesiono mnie do najstarszej grupy. Pochłonił mnie do dziś modern, jazz, balet i współczesny.

Głosów: 23 292 miejsce w rankingu odsłon profilu: 1169
2009-07-30

Śmieszne i nieprawdziwe wyobrażenia o balecie oraz moje obietnice

Moi rówieśnicy (i nie tylko oni) prawie zawsze mają nieprawdziwe wyobrażenia o balecie.

ICH SKOJARZENIA Z TAŃCEM KLASYCZNYM

(zebrała Ryba-Chyba)

  • kolor różowy
  • rajstopy dla chłopców
  • słodkie i urocze minki
  • różowe baletki i stroje (również dla mężczyzn)
  • śmieszne dreptanie w kółko
  • dziewczyńskie, szczeniackie marzenia
  • wstążeczki, gumeczki, itp. - oczywiście różowe

Otóż czuję w swoim obowiązku uśmiadomić cały świat o tym, jak jest naprawdę. Świat baletu to nie różowe cekinki i urocze uśmiechy. Prawdziwy świat baletu jest prosty, trzeźwy i surowy. I bardzo ostry. Bo, przepraszam bardzo, nie rozumiem co takiego delikatnego jest w szaleńczym wykonywaniu battement. W świecie baletu nie liczy się, że masz specjalne napalcówki albo idealny uśmiech. Ważne jest to, czy poprawnie wykonuje się plié w IV pozycji. Albo czy masz odkręcone nogi.

Nawet nie trzeba być ładnym.

Wystarczy być DOBRĄ tancerką.

Czy tancerzem.

No i to jest moje marzenie. Być prawdziwą tancerką. Czyli dobrą. To by było naprawdę świetne. Wiem, że bym mogła. Za każdym razem, gdy myślę o tańcu, coś zaczyna mi podskakiwać brzuchu. I może to trochę dziwne, ale od razu przypominają mi się wszystkie uwagi naszej nauczycielki. O, proszę:

NAJWAŻNIEJSZE SPRAWY, O KTÓYCH TRZEBA PAMIĘTAĆ W TAŃCU

(zebrała Ryba-Chyba)

  • WCIĄGAĆ BRZUCH!
  • TRZYMAĆ CENTRUM!!!
  • Wyciągnięcie ciała. Chyba, że w choreografi jest inaczej.
  • Napięte stopy.
  • Odkręcone nogi. No chyba, że choreografia temu zaprzecza.
  • Nie śmiać się tańcząc! Chyba, że tak jest w choreografii.
  • Nie przyspieszać, nie tańczyć za wolno.
  • Nie odstawać od grupy. Chyba, że ma się solówkę.
  • Nie patrzyć na stopy!!! Chyba, że tak nakazuje choreografia.
  • ODDYCHAĆ!
  • Stosować się bezwzględnie do choreografii. Ewentualnie nie, gdy się tak razem ustali, albo pani coś zmieni.
  • Itd.

Trochę ciężko jest myśleć o tym  wszystkim jednocześnie i jeszcze się do tego STOSOWAĆ! Ale ja WIEM, że  ja mogę być prawdziwą, dobrą tancerką i właśnie o tym pamiętać i to robić! Słowo.

Wierzę, że przez całe życie będę mogła tańczyć. Że moje ciało mi się nie sprzeciwi i nie przestanie ze mną współpracować. Że zawsze będę miała siłę i chęć na to wszystko, co mi taniec zgotuje. I że będę potrfiła stawić czoła wszystkim przeciwnością losu, jakie mnie spotkają.

Ja to tak bardzo wiem! Bardziej czegoś wiedzieć nie można! Tak będzie i już, przysięgam!

Wasza Uwielbiająca Robić Listy

Ryba-Chyba

Czyli

Tancerka, Która Wie, Że Będzie Tańczyć Zawsze I Będzie

2009-07-26

Wiersz

No cóż. Artystką być!

Kiedyś napisałam ten wiersz, to było dawno temu, ale nadal oddaje moje uczucia.

„Mój Taniec”

Kiedy Tańczę

Słyszę pomarańcze

Kiedy Tańczę

Maluję chrząszcze

Kiedy Tańczę

Żyję wreszcie

Kiedy Tańczę

Gubię klucze

Kiedy Tańczę

Podskakują me warkocze

Kiedy Tańczę

Paliwo jest tańsze

Kiedy Tańczę

Dziwią się mieszkańce

Kiedy Tańczę

Tańczą klubowicze

Kiedy Tańczę

Już nie patrzę

Już nie myślę

Tylko czuję

Kiedy Tańczę

Może to nie Mickiewicz, ale zawsze.

Wasza Cierpiąca Przez Zakwasy (Któych By Uniknęła Nie Poświęcając Się Tak Wczoraj Tańcząc)

Ryba-Chyba

Czyli

Tancerka, Która Pisze Wiersze

2009-07-25

NAWET zdjęcia i filmy!

Ale ze mnie gapa! Zapomniałam o dodaniu zdjęć i filmów!

Dobra, już naprawiam swój błąd. Przyznacie, że te filmiki i zdjęcia są nawet niebrzydkie, nie?

2009-07-24

Powody i dowody

DLACZEGO NALEŻY MI SIĘ TO WSZYSTKO, CO NAPISAŁAM W PIERWSZYM WPISIE

(zebrała Ryba-Chyba)

1. NAPRAWDĘ to kocham. I to NIE jest CHWILOWE! Takie rzeczy się po prostu WIE.

2. Poświęcam się. Już nawet pomijając nadmierne rozciąganie, attitude i zgniło-kapuściany-szkolno-piwnicowy zapach. Ale na serio nie każda dwunastolatka zgodziłaby się na szybką śmierć w stylu Lennona.

3. Dobra. Bez owijania w bawełnę. Mi to wychodzi. I to całkiem nieźle. Moja nauczycielka twierdzi, że "Gdy patrzy na mnie, czuje, że cuda się zdarzają."! Naprawdę tak powiedziała. I nawet parę innych miłych rzeczy. A moja nauczycielka się ZNA. Więc COŚ w tym po prostu MUSI być!

4.  Rozwijam się. I to w całkiem szybkim tempie. W ciągu roku szkolnego, zaczynając od ZERA, nauczyłam się BARDZO dużo. Może nawet więcej.

5. Tańczę i ćwiczę CIĄGLE! Bez przerwy! Nawet teraz tłukę rond de jambe pod stołem. Nawet na wyjeździe do Egiptu znajdywałam chwilę, żeby usiąść w szpagacie i trochę poćwiczyć. Nawet attitude tam robiłam! (Znowu to NAWET!)

6. To nie jest tylko hobby, ale... no nie wiem. Sposób na życie.

7. Zamiast oglądać "Czarodziejkę z Księżyca" czy nowy skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju wolę poćwiczyć oddech w tańcu czy swing. Albo nawet attitude.

8. Zamiast zbierać na nowy telefon, zbieram na baletki.

9. Całkiem często w roku szkolnym zdarzało się, że w tygodniu ćwiczyłam 9 godzin, albo więcej.

To główne powody.

Wasza Nadal Ćwicząca Rond De Jambe

Ryba-Chyba

Oraz

Tancerka, Której Się Należy

2009-07-23

-Mamusiu, co to znaczy "taniec"?

Taniec to nie jest tylko pusta choreografia. To nie są kroki do wyuczenia się na pamięć. (Tak, moi dordzy koledzy tańczący hip-hop, którzy sądzą, że w łąśnie tak jest. Muszę Was zaskoczyć. NIE, jest ZUPEŁNIE inaczej.).

Taniec to moment, w którym łączy się dusza i ciało. To uczucie, zamknięte w ruchu. To jest czas i namiętność, których jest się naocznym świadkiem.

Nawet, jeśli to oznacza, że trzeba umieć (i co gorsza ĆWICZYĆ) attitude.

Nawet, jeżeli trzeba być rozciągniętym.

Nawet, gdy konieczne jest wąchanie zapachu zgniłej kapusty i potu.

I proszę, znowu mi się "nawet"ciągle pojawia.

Nawet nie zauważyłam.

Zrobiłam sobie taką koszulkę: kupiłam całą białą i napisałam na niej " Własność Zespołu 'Aluzja' ". Czy to źle, że chce być czyjąś własnością? A w dodatku własnością mojego zespołu tanecznego? Nie, lepiej! Własnością TAŃCA?!

Mówcie co chcecie, ale mi się taka perspektywa podoba.

Na moim grobie napiszą "Niewolnica Tańca".

Wow, to by było super.

Tzn., przypuszczając, że ja W OGÓLE umrę. Bo totalnie nie kupiłam wczoraj tych tabletek antydepresyjnych. Trochę mi żal Jacksona, ale cóż. Miał po prostu pecha. Gdyby wiedział, że wystarczy potańczyć i się porozciągać to może

STOP! Przecież on WIEDZIAŁ!

O MÓJ BOŻE! Czeka mnie przyszłość Michaela Jacksona! Tzn., może nie będę miała tylu fanów. Ale też umrę młodo!

No bo wszystkich artystów coś takiego spotka. Popatrzcie tylko na Elvisa, Marilyn Monroe, Johna Lennona. I Jacksona!

Ale trudno. Poświęcę się.

Wiedziałam, że pod tą całą wspaniałością tańca kryje się coś jeszcze niż tylko zgniło-kapuściany zapach, attitude i rozciąganie. Wiedziałam.

A więc to też jest taniec.

Dobra. Ale dla mnie taniec to... no, czy ja wiem. Czym było malarstwo dla Picassa? Czym jest aktorstwo dla di Caprio? Czym było pisarstwo dla Mickiewicza? Czym są skoki narciarskie dla Małysza? Czym jest bycie... Dodą dla Dody?!

No i dla mnie taniec jest tym właśnie, co dla nich ich pasje. Tyle, że jeszcze, jeszcze DUŻO więcej. To jest właśnie TO.

Już wyjaśniłam, co to jest  taniec.

A co to znaczy "kochać taniec"?

Być mną.

Wasza Szczególnie Oddana

Ryba-Chyba

Oraz

Dwunastoletnia Tancerka, Której Dni Są Policzone

2009-07-22

Marzenia i nadzieja. Ale i tak nie mam szans.

- Pierwsza pozycja. I plié. Amelia! Kolana na zewnątrz. Demi-plié. Michalina, nie siadaj! A teraz battements tendus. Proszę, po pięć osób. Reszta siada w szpagacie. Pierwsza grupa, raz-raz. Karolina, przećwicz z Moniką i Adą rond de jambe.

O Jezu, jak mi tego brakuje. Są wakacje, więc nasz zespół taneczny "Aluzja" z Gorzowa Wlkp. (polecamy się. Ktoś przecież musi nas reklamować, nie?) zawiesił działalność aż do obozu pod koniec wakacji. Więc jesteśmy pozostawieni sami sobie. A ile ja bym dała, żeby móc wejść na salę i  poćwicz nawet to głupie attitude, któego TAK nie cierpię. A nawet się rozciągać. W ogóle nie wiecie, jakie to poświęcenie z mojej strony.

Bo ja mogę zrobić wszystko - WSZYSTKO - żeby tylko tańczyć. Nawet w tej szkolnej piwnicy, gdzie odbywają się próby naszego zespołu, w której śmierdzi zgniłą kapustą i potem. O tak, nawet tam.

Chyba nadużywam słowa "nawet".

A nasza polonistka tak się starała z tymi synonimami.

No i z tego powodu się cieszę. Znaczy, że są wakacje. Bo nikt mi nie truje, że postawiłam o jeden przecinek za dużo, albo że podczas odejmowania pisemnego nie zapisuję cyfr starannie przy pożyczaniu. To jest w tym wszystim baaardzo fajne. Ale... nie ma prób. I to jest sto razy bardziej ważne od tej dobrej strony (jeśli wiecie o co mi chodzi).

No więc ćwiczę sama. Rozciągam się i uczę. Codziennie. W KAŻDY wieczór. Najczęściej o 17.00 albo 18.00, bo wtedy lecą najlepsze programy z Radiu Zet. I wiem, że się rozwijam. Mam już szpagat na dwie nogi, prawie sznurek i potrafię zrobić mostek "od stania". A te wszystkie ćwiczenia typu rond de jambe wychodzą mi już znacznie lepiej niż, np. miesiąc temu. I nic mnie nie powsztrzyma od stania się jeszcze lepszą.

Kiedyś się dostanę na Broadway Dance Center (kto wie, może z pomocą You Can Dance) i pokażę, że jestem naprawdę dobra (trochę dziwne, że mói to dwunastolatka, ale co tam). Bo jestem. Chyba.

Chociaż wiem, że łatwiej by mi było, z pewnymi pomocami. Np. gimnazjum artystyczne.

Okay, ja wiem że tam trzeba:

1. Zapłacić:

a) czesne: ok. 450 zł (za miesiąc czy rok? SPRAWDZIĆ!)

b) wpisowe: nie mam pojęcia ile, ale coś mi się kojarzy 1000 zł...

c) za szafkę (ale to nowoczesne i fajne! I takie... amerykańskie!), która pewnie kosztuje majątek (czytaj: trzy wypłaty mojej mamy)

d) pointy

e) koszt szycia stroi i obowiązkowych wyjazdów na występy

f) pewnie parę innych spraw, o których nic mi nie wiadomo.

2. Przejść rekrutacje. Trafiają tam tylko uzdolnieni uczniowie z "ciekawymi" papierami.

3. I w ogóle.

Ale hej! Pomarzyć nie można? To by było takie cudowne!Już nawet siebie widzę w ciasno zwiniętym kokiem i prawdziwym kostiumem baletnicy z paczką, i różowymi balektami... albo nie, z pointami! Tak, stałabym na czubkach paluszków, a potem wykonałabym parę bardzo prawidłowych pas de chat i skoków szpagatowych, a potem wszyscy by klaskali i...

Ale ze mnie idiotka.

Nie ma najmniejszych szans, żebym się tam dostała. Nie mam kasy i nie przeszłabym pewnie rekrutacji. Więc już to widzę.

Zaraz kupię sobie na allegro tabletki antydepresyjne.

Wasza kochająca i pełna nadziei (chociaż i tak nie mająca na co liczyć)

Ryba-Chyba

czyli

Baletnica, Która Upadła Na Głowę

PS Jeśli nie wiecie, co oznaczają poszczególne terminy baletowe, wskakujcie na http://www.trubadur.pl/Indeks/ABC_baletomana.html

Na początku też mi bardzo pomógł.

PPS Zaraz. Czy to nie przypadkiem tabletki antydepresyjne wykończyły Michaela Jacksona? Może lepiej zadowolę się herbatą? Ale 130 filiżanek herbaty NAPRAWDĘ może doprowadzić do zgonu! To chyba pójdę potańczyć. I się porozciągać. To mi chyba nie zaszkodzi.

O mnie

ryba-chyba

ryba-chyba
Marzenie:

Główne: zostać prawdziwą tancerką (z zawodu) Poboczne: własne pointy, gimnazjum artystyczne, warsztaty taneczne i artystyczne, kiedyś wystąpić w You Can Dance.

Tagi:

taniec współczesny balet modern jazz dance

Adres bloga:
http://ryba-chyba.dlaniepokonanych.pl/ Kopiuj i rozsyłaj znajomym.

Zobacz inne blogi